środa, 23 lipca 2008



Jeśli miałabym Cię o coś prosić

dzisiaj

nie zabieraj mi Muzyki, Boże…

nie zagłuszaj Jej w mojej głowie myślami o martwocie

o sprawach bez pulsu, bez dreszczu

chcę słyszeć Ją dokładnie, przejrzyście

zapatrzeć się w Nią, nie widzieć nic poza

oddychać Nią, iskrzyć

być

nie zaprzątaj mi głowy codziennością

nie zadawaj mi zagadek o przyszłości

chcę rozpłynąć się w Niej i zagubić

zatopić w Niej swe dłonie, czuć w palcach każdy odcień

ślepnąć od żaru, nie ogarniać kolorów

być Muzyką


chcę miliona dźwięków jednocześnie-

a każdy niech zawiruje w mojej głowie

zabierając strachy o jutro

rozkwitnie gorącą tęczą pod sklepieniem czaszki

dreszczem przebiegnie w dół kręgosłupa, wygnie moje ciało


odetchnę od myśli memłanych od tygodni

nieświeżych dylematów

przeczytanych na wskroś intencji


chcę by każdy czerwienią oślepił oczy

półmrokiem odgrodził od świata


zapomnę o pytaniach bez odpowiedzi

o odpowiedziach nie dających nadziei


chcę by zabrał czucie bezradności

pamięć prawd przygważdżających do ziemi

znanych na pamięć słabości

chcę by obiegł zwoje, wrósł w nie najmocniej

by pulsował z nimi w tej jedności

odebrał mowę

i rozum zmęczony własnym krętactwem

neuronami rozkrzewił ciepło, puls i poświatę

i życie we mnie

i nadzieję

i wiarę

i miłość

i nowe myśli



1 komentarz:

Anonimowy pisze...

"nie zabieraj mi muzyki...
chcę miliona dźwięków..."


music, I'm so in love with my Music..

rozumiemy się Agatki, rozumiemy