sobota, 8 grudnia 2007

SnowyDystans



Ja nie chcę spać, ja nie chcę umierać,

Chcę tylko wędrować po pastwiskach nieba,

Biało- zielone obłoki zbierać,

Nie chcę nic więcej, nie chcę nic mniej.



Rewelacyjna umiejętność.

Jakbyś oglądał swoje życie w telewizji.

Kiedy już Ci się nie chce mieć jakichś uczuć w sobie- zmieniasz kanał.


Jakby to wszystko, co się dzieje,

co istnieje,

co się przydarza,

co dobrze jest posiadać,

czego powinniśmy pragnąć,

było innym wymiarem.

Jakimś pobocznym, zewnętrznym, pomocniczym, dodatkowym,

który istnieje, ale nie musi

i jakby nie do końca Ciebie dotyczy.


Coś podsłuchasz, coś podpatrzysz, weźmiesz, co Ci się spodoba

i wracasz do siebie.

Do rzeczywistości, która dzieje się w środku.

Gdzie możesz w spokoju przetrawić to,

co sobie przyniosłeś w koszyczku.


Gdzie wszystko jest proste:

Ważne jest to, co jest ważne. A reszta nie jest ważna.


Gdzie jest niestłumione niczym czucie,

są przechodzące dreszczem wrażenia, ogniste emocje,

wyobrażenia bez granic,

jest rozwój jest wzrost jest radość jest ekspresja

jest pasja jest odkrywanie jest fantazja

jest moc jest piękno jest nasycenie

jest pełnia Ciebie

pełnia Kogoś

pełnia tego, co ze świata najlepsze.




Są jeszcze brzegi, na których nie byłam,

Są jeszcze śniegi, których nie wyśniłam,

Są pocałunki, na które czekam,

Listy z daleka, drogi pod wiatr.





Ktoś chce Cię przytłoczyć i stłamsić,

postawić pod ścianą, powalić na kolana.

A Ty się trochę zdziwisz, trochę uśmiechniesz,

pomyślisz, że Tobie by się tak nie chciało.

I że nie masz na to czasu,

bo musisz wysłuchać jeszcze raz piosenki,

która nie daje Ci spokoju od dwóch dni.

I wracasz do swojej piosenki,

bo jeszcze nie umiesz jej zaśpiewać tak, jakbyś chciał.

A kiedy czujesz, że po całym dniu walki, wysiłku

strumień powietrza,

który płynie z Twoich płuc i z Twojego serca

dokładnie w taki sposób ociera się o struny głosowe,

jak chciałeś,

ta chwila sam na sam z Twoim głosem

jest punktem kulminacyjnym Twojego dnia.

Najlepszym zdarzeniem.

Jak to,

kiedy pani Aniołkowa podlewając jak co dzień rano

kwiaty w kapliczce pod Twoim blokiem

uśmiechnie się i popatrzy Ci w oczy.

A Ty masz czas na to spojrzenie,

lubisz tę chwilę.

Czujesz ją.


I każda taka dobra chwila trwa milion lat świetlnych.

Każdej sekundy jesteś świadomy.

Wiesz, że o na trwa i że jest dobra.

Chcesz, żeby trwała,

bo dla takich chwil umiesz zachowywać swój czas, swoje czucie.

Właśnie ten czas,

którego nie dałeś godzinę temu komuś, kto chciał zabrać Ci Spokój.

To czucie, którego Ci było szkoda dla chwil, których nie lubisz.


Rewelacyjna umiejętność.




Ja nie chcę spać, ja nie chcę umierać,

Chcę tylko wędrować po pastwiskach nieba,

Biało- zielone obłoki zbierać,

Nie chcę nic więcej, nie chcę nic mniej.

Są jeszcze brzegi, na których nie byłam,

Są jeszcze śniegi, których nie wyśniłam,

Są pocałunki, na które czekam,

Listy z daleka, drogi pod wiatr.

Ja nie chcę spać, ja nie chcę umierać,

Chcę tylko wędrować po pastwiskach nieba,

Biało- zielone obłoki zbierać,

Nie chcę nic więcej, nie chcę nic mniej.

Bo chociaż nie ma tam brzegu mojego,

Śniegów i nieba, nieba zielonego,

Noc mnie nie nuży, dzień się nie dłuży,

Być wciąż w podróży, w drodze pod wiatr.






2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Dobry wpis. Daje do myślenia.
Ale absorbuje mnie ta piosenka. Bo chyba jest to piosenka, sądząc po jej fragmencie zawartym w 'Śniadaniu u Tiffany'ego' Capota. Czy masz może jakieś jej nagranie? Albo jaki jest jej tytuł?

SnowyLakeside pisze...

"Ja nie chcę spać". Tekst Osieckiej. Wykonanie chłonę Marysi Sadowskiej.