.
.
.
Z każdym słowem
Z każdym dźwiękiem, obrazem
Zapominam
.
.
.
poniedziałek, 1 lutego 2010
sobota, 30 stycznia 2010
Recepta
Zmyślić sobie życie żeby było dobre
żeby nie bolało
żedby nie kłuło pod mostkiem, w płucach, nie pulsowało w mózgu
żeby oszukać siebie
może da się i los
pomoże muzyka opowieści sny
w dźwiękach i słowach są cuda emocje
spełnione marzenia
bezgraniczne szczęście
dobre zakończenia
tyle rzeczy które można przywłaszczyć
wpleść w swoją historę
i zapomnieć co się zdarzyło
nie odróżnić od tego co wymyśliłam
krążąc na wpół przytomnie
chłonąć wszystko co dobre
dać się spełnić marzeniom
żeby nie bolało
żedby nie kłuło pod mostkiem, w płucach, nie pulsowało w mózgu
żeby oszukać siebie
może da się i los
pomoże muzyka opowieści sny
w dźwiękach i słowach są cuda emocje
spełnione marzenia
bezgraniczne szczęście
dobre zakończenia
tyle rzeczy które można przywłaszczyć
wpleść w swoją historę
i zapomnieć co się zdarzyło
nie odróżnić od tego co wymyśliłam
krążąc na wpół przytomnie
chłonąć wszystko co dobre
dać się spełnić marzeniom
wtorek, 10 marca 2009
Poor is the man whose pleasures depend on the permission of another
*
Pasja, namiętność, emocje, puls...życie
Dreszcze, dzięki którym pamiętasz, że żyjesz
Które przypominają Ci, po co żyjesz.
Oddech, chwila, spojrzenie, niebo...bycie
Bez zastanowienia
Bez myślenia o sensie, o jutrze
*
Uwolnić się
Od siebie
Czyli od innych
Czyli od innych, którzy są w Tobie
I patrzą, i widzą, i wnioskują
Zapomnieć o nich, zapomnieć o sobie
Patrzeć, brać, smakować, kochać,
Spełniać
Coraz więcej móc
Coraz mniej musieć
Poznawać nowe smaki
Dostrzegać nowe nuty
Drugie dna
Zadziwiać się, ile z tego, co musiałeś,
Było nie Twoje
I przekonywać się, że nikt nie umarł,
Odkąd już tego nie musisz.
*
Pasja, namiętność, emocje, puls...życie
Dreszcze, dzięki którym pamiętasz, że żyjesz
Które przypominają Ci, po co żyjesz.
Oddech, chwila, spojrzenie, niebo...bycie
Bez zastanowienia
Bez myślenia o sensie, o jutrze
*
Uwolnić się
Od siebie
Czyli od innych
Czyli od innych, którzy są w Tobie
I patrzą, i widzą, i wnioskują
Zapomnieć o nich, zapomnieć o sobie
Patrzeć, brać, smakować, kochać,
Spełniać
Coraz więcej móc
Coraz mniej musieć
Poznawać nowe smaki
Dostrzegać nowe nuty
Drugie dna
Zadziwiać się, ile z tego, co musiałeś,
Było nie Twoje
I przekonywać się, że nikt nie umarł,
Odkąd już tego nie musisz.
*
czwartek, 19 lutego 2009
Żeby zarobić milion dolarów, trzeba wyglądać jak milion dolarów.
#
Żeby zarobić milion dolarów, trzeba wyglądać jak milion dolarów.
Jak wyglądać jak milion dolarów?
Być milionem dolarów.
Czuć się jak milion dolarów.
Wiedzieć, że patrzą na Ciebie, jak na milion dolarów.
Przecież chcą na Ciebie popatrzeć,
chcą Ciebie kontemplować.
Daj Im siebie kontemplować.
Daj Im chłonąć swoje jestestwo,
wdychać aurę,
której przejrzyste obłoki rozprzestrzeniasz każdym ruchem dłoni.
Pozwól na swobodną dyfuzję zapachu forsy,
niech dodryfuje do Ich nozdrzy popychana delikatnie
pewnym, otwartym ruchem Twojej dłoni.
Ruchem dłoni stanowiącym o rzeczywistości.
Zaznaczającym Twoją przestrzeń.
Ruchem dłoni miliona dolarów.
Otwórz się na nich:
daj Im siebie.
Wyprostowaną sylwetką
uniesioną głową
daj Im bezpieczeństwo, komfort, spokój.
Niech się przekonają, że jesteś prawdziwym milionem dolarów.
Milionem dolarów, mądrością, uczciwością i prawdą...
czy czym tam jeszcze, co chcesz zarobić.
#
Żeby zarobić milion dolarów, trzeba wyglądać jak milion dolarów.
Jak wyglądać jak milion dolarów?
Być milionem dolarów.
Czuć się jak milion dolarów.
Wiedzieć, że patrzą na Ciebie, jak na milion dolarów.
Przecież chcą na Ciebie popatrzeć,
chcą Ciebie kontemplować.
Daj Im siebie kontemplować.
Daj Im chłonąć swoje jestestwo,
wdychać aurę,
której przejrzyste obłoki rozprzestrzeniasz każdym ruchem dłoni.
Pozwól na swobodną dyfuzję zapachu forsy,
niech dodryfuje do Ich nozdrzy popychana delikatnie
pewnym, otwartym ruchem Twojej dłoni.
Ruchem dłoni stanowiącym o rzeczywistości.
Zaznaczającym Twoją przestrzeń.
Ruchem dłoni miliona dolarów.
Otwórz się na nich:
daj Im siebie.
Wyprostowaną sylwetką
uniesioną głową
daj Im bezpieczeństwo, komfort, spokój.
Niech się przekonają, że jesteś prawdziwym milionem dolarów.
Milionem dolarów, mądrością, uczciwością i prawdą...
czy czym tam jeszcze, co chcesz zarobić.
#
sobota, 1 listopada 2008
***
Kolejny raz przypomniałam sobie najprostszą receptę na szczęście.
Taki sprawdzony, pachnący kurzem i zachwycającą prostotą świata
babciny przepis na konfiturę:
żyć w zgodzie ze sobą.
Tylko, jasna cholera,
ile czasu, krwi i potu trzeba,
żeby wiedzieć co jest mną?
Żeby wiedzieć, w zgodzie z kim ja mam żyć?
Bóg jeden wie.
Bo tylko On mógł wymyślić, że ja się będę składać
ze wszystkich zdarzeń i ludzi, którzy mnie w życiu spotkali.
Że będę się układać we mnie mieląc przeczytane książki
i napisane klasówki, usłyszane motyle, wezwane karetki
i równania mnie z błotem.
I prosta ja,
żeby odróżnić w tym motłochu siebie od nie-siebie,
muszenia swoje od nieswoich
dociekam, rozdrapuję i płaczę,
odkrywam, uwalniam się i oddycham.
I to najpiękniejsze są oddechy w moim życiu.
Ale czy nie można było wymyślić prostszego szczęścia, Boże...?
***
Kolejny raz przypomniałam sobie najprostszą receptę na szczęście.
Taki sprawdzony, pachnący kurzem i zachwycającą prostotą świata
babciny przepis na konfiturę:
żyć w zgodzie ze sobą.
Tylko, jasna cholera,
ile czasu, krwi i potu trzeba,
żeby wiedzieć co jest mną?
Żeby wiedzieć, w zgodzie z kim ja mam żyć?
Bóg jeden wie.
Bo tylko On mógł wymyślić, że ja się będę składać
ze wszystkich zdarzeń i ludzi, którzy mnie w życiu spotkali.
Że będę się układać we mnie mieląc przeczytane książki
i napisane klasówki, usłyszane motyle, wezwane karetki
i równania mnie z błotem.
I prosta ja,
żeby odróżnić w tym motłochu siebie od nie-siebie,
muszenia swoje od nieswoich
dociekam, rozdrapuję i płaczę,
odkrywam, uwalniam się i oddycham.
I to najpiękniejsze są oddechy w moim życiu.
Ale czy nie można było wymyślić prostszego szczęścia, Boże...?
***
wtorek, 16 września 2008
Przyszła zima.
Czas wracać.
W sumie z nikim nic mnie nie łączy.
Na tyle żeby zostać tu dłużej.
Wybrzmiało lato i upały, burze, pioruny, grad i słońce.
Wystarczy.
Gdzieś daleko bez pieniędzy i telefonu
Chcę być.
Pora na obce świty, bezdroża, obce twarze, obce historie.
Na nieznane psy, nowe domy, nowe rozmowy.
Gdy się znudzą pójdę dalej.
Może wrócę do Was na wiosnę.
Może po prostu jestem
jedną z tych, których nam żal,
że umierają w samotności.
Subskrybuj:
Posty (Atom)